Proszę PW usunięte, a tu nowy post tak jak obiecałam. Natchnęła mnie do niego moja ukochana przyjaciółka i siostra <3 Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Życzę miłego czytania :D
"Miłość i muzyka na pokładzie Titanica"
Ona uwielbiała jak grał.
Potrafił bowiem wyczarować niesamowite melodie. A wszystko zaczynało się
już od pierwszego dźwięku. Zawsze było to jedynie delikatne muśnięcie klawisza,
potem następowała krótka cisza. To właśnie wtedy w jego głowie rysował się
początek melodii. Lubiła tę ciszę. Napawała ją dreszczem ekscytacji i
oczekiwaniem na kolejną porcję magii. Gdy pojawiały się kolejne dźwięki jej
serce miękło, a oczy stawały się szklane. Muzyka, która wydobywała się z
fortepianu wzruszała i porywała do krainy niezwykłych emocji, dlatego kiedy
patrzyła jak on kołysze się wraz ze stworzoną przez siebie melodią zaczynała
śpiewać. Pozwalała, by i ją porwała magia muzyki. Potrafiła godzinami siedzieć
z nim w kajucie i tworzyć. Czasem otwierała bulaj, aby szum morskich fal oraz
rześkie, słone powietrze natchnęło ich nową inspiracją. Kiedy kończył grać
patrzył jej w oczy. Tak jakby widział ją po raz pierwszy. Było to przecież tak
niedawno!
Poszukiwała pracy, więc zaciągnęła się na statek. Co prawda nigdy nie chciała śpiewać do kotleta, ale ta oferta dawała jej szansę na porzucenie niepewnego życia. On trafił na statek przypadkiem. Jedyne co posiadał to muzyka, więc by zarobić na chleb grał. Najczęściej w podrzędnych knajpach. Lecz to właśnie w jednej z nich zauważył go pewien mężczyzna. Przedstawił się jako "zdesperowany armator niezwykłego odkrycia w turystyce wodnej". Tak oboje znaleźli się na tym statku. Tuż przed wypłynięciem z powodów organizacyjnych kazano zebrać się muzykom w sali balowej. On przyszedł jako pierwszy, aby wczuć się w klimat przyszłego miejsca pracy. Niedługo potem weszła ona. Gdy ich spojrzenia się spotkały stało się coś niezwykłego. Cały świat przestał się liczyć. Byli tylko oni wpatrzeni w siebie, jakby znali się od dawna. Nie mówili nic. On usiadł przy fortepianie i zaczął grać ciągle patrząc jej w oczy. Dźwięki z początku delikatne i ciche zaczęły przybierać na sile. Muzyką wyrażał swoje uczucia. Ona nie pozostała na to bierna. Pozwoliła, by jej czysty głos zgrał się z melodią.
Tak wyglądało ich pierwsze spotkanie. I to przekazywał w swym spojrzeniu. Trwało to tylko chwilę, ale więcej nie potrzebowali. Zwłaszcza, że przygotowywali sie do kolejnego występu. Kapitan powiedział im jeszcze o dużym prawdopodobieństwie napotkania gór lodowych. Tak bardzo chcieli je zobaczyć! Oboje szczęśliwi, zakochani i pewni jutra. Nieświadomi, że będzie to ich ostatni występ.
Poszukiwała pracy, więc zaciągnęła się na statek. Co prawda nigdy nie chciała śpiewać do kotleta, ale ta oferta dawała jej szansę na porzucenie niepewnego życia. On trafił na statek przypadkiem. Jedyne co posiadał to muzyka, więc by zarobić na chleb grał. Najczęściej w podrzędnych knajpach. Lecz to właśnie w jednej z nich zauważył go pewien mężczyzna. Przedstawił się jako "zdesperowany armator niezwykłego odkrycia w turystyce wodnej". Tak oboje znaleźli się na tym statku. Tuż przed wypłynięciem z powodów organizacyjnych kazano zebrać się muzykom w sali balowej. On przyszedł jako pierwszy, aby wczuć się w klimat przyszłego miejsca pracy. Niedługo potem weszła ona. Gdy ich spojrzenia się spotkały stało się coś niezwykłego. Cały świat przestał się liczyć. Byli tylko oni wpatrzeni w siebie, jakby znali się od dawna. Nie mówili nic. On usiadł przy fortepianie i zaczął grać ciągle patrząc jej w oczy. Dźwięki z początku delikatne i ciche zaczęły przybierać na sile. Muzyką wyrażał swoje uczucia. Ona nie pozostała na to bierna. Pozwoliła, by jej czysty głos zgrał się z melodią.
Tak wyglądało ich pierwsze spotkanie. I to przekazywał w swym spojrzeniu. Trwało to tylko chwilę, ale więcej nie potrzebowali. Zwłaszcza, że przygotowywali sie do kolejnego występu. Kapitan powiedział im jeszcze o dużym prawdopodobieństwie napotkania gór lodowych. Tak bardzo chcieli je zobaczyć! Oboje szczęśliwi, zakochani i pewni jutra. Nieświadomi, że będzie to ich ostatni występ.
To jest cudowne *.* Jak to czytałam miałam łzy w oczach :) Przepiękna opowieść o miłości <3 Mogę to czytać w kółko, chciałabym przeżyć taką historie jak ty tutaj opisujesz :) No może nie licząc końca ale ten koniec i tak jest przepiękny <3 CUDOWNIE !!!! <3
OdpowiedzUsuńJeej, po tak długiej przerwie w końcu jakieś opowiadanie ;D
OdpowiedzUsuńSuper! ;) Nowa wersja Titanica ;)
Smutne, wzruszające, cudowne *.*
Zapraszam do mnie:
http://moje-wlasne-opowiadania.blogspot.com/
Normalnie zakochałam się w tym opowiadaniu <3 Czytałam je 10 razy i dalej mi się nie nudzi :* Krótko mówić jest super *.*
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nakręcą kiedyś do tego film ;D cudowna i magiczna atmosfera :)
OdpowiedzUsuńNiesamowite. Czytając, obrazy same wypłynęły na wierzch mojej wyobraźni. Cudowne. Krótkie, ale jakie subtelne i poruszające! Wspaniale pokazane emocje.
OdpowiedzUsuńSuper i tak trzymaj dalej! Weny życzę, kochana <3 ʕ·ᴥ·ʔ
Trochę dużo patosu, ale ciekawy one shot. Czekam na coś dłuższego!
OdpowiedzUsuńWow.. niesamowite. Czekam na więcej twoich opowiadań ^^
OdpowiedzUsuńhttp://zaprzysiezeni.blox.pl/html