Z okazji zbliżających się świąt wstawiam Wam krótkie opowiadanie. Do napisania go zainspirowały mnie dzieciaki z osiedlowego przedszkola. (moje kochane łobuzy <3 ) Jeśli chcecie możecie sobie puścić tą piosenkę pisałam przy niej to opowiadanie. Może dzięki niej będzie Wam się lepiej czytało? http://www.youtube.com/watch?v=jg4sZZaf3Gg
A tak przy okazji kocham Was za to, że jesteście i czytacie moje wypociny!! <3
Wesołych Świąt i miłego czytania :3
Krótko na święta
- ... i w tedy młody renifer skoczył za Mikołajem i wyciągnął
go z przepaści. - Czytałam starając się oddać emocje i jednocześnie nie
wybuchnąć śmiechem.
Uwielbiałam
ten moment, kiedy książka była w kulminacyjnym momencie, a twarze dzieci zastygały
w napięciu. Niby nic, kolejne święta i kolejny raz czytana ta sama książka.
Jednak dla przedszkolaków było to za każdym razem niesamowite przeżycie.
- ...Święta się odbyły, a młody renifer otrzymał order za
odwagę. Koniec. - Kiedy skończyłam czytać
rozpoczęło się rutynowe wołanie: "Jeszcze, jeszcze". Wszystkie dzieci
obskakiwały mnie dookoła i próbowały powalić na ziemię ciągnąc każde w inną
stronę. Wszystkie z wyjątkiem jednego chłopca. Był to niejaki Kuba Niedzielny.
Wpatrywał się on uparcie w lampki choinkowe ignorując wszystko wokół. Z trudem
usadziłam dzieci z powrotem na miejscach i zwróciłam się do chłopca.
- Kubusiu, wszystko w porządku? - Spytałam z troską.
- Chyba tak. - Odparł zamyślony.
- A, dlaczego "chyba" dobrze? Skarbie, jeśli jest
coś nie tak to musisz mi to zaraz powiedzieć.
Dzięki temu będę mogła ci pomóc.
- Boję się o lampki na choince.
Chłopczyk
wypowiedział to zdanie z taką obawą w głosie, że nie mogłam się nie uśmiechnąć.
Nie jestem okrutna. Po prostu nigdy nie mogę się nadziwić skąd u tych pociech
(a zwłaszcza u Kubusia) tyle współczucia, dobra i naiwności.
- Czemu boisz się o lampki, skarbie? - Spytałam, uspokajając
jednocześnie resztę rozbrykanych przedszkolaków.
- Na moich oczach zgasła jedna z lampek. Czemu to się stało?
Czy teraz wszystkie zgasną?
Musiałam
się dokładniej zastanowić nad tym pytaniem. Nie będę przecież tłumaczyć
pięcioletniemu dziecku praw fizyki oraz dziwnego przypadku chińskich lampek,
które pomimo połączenia szeregowego nie gasną wszystkie naraz. Po chwili przemyśleń
pozwoliłam dzieciom się bawić, wzięłam Kubusia na kolana i opowiedziałam mu
historię podobną do tej, którą opowiadała mi zawsze babcia.
- Wiesz może czemu lampki w ogóle świecą? - Spytałam z
uśmiechem.
- Tak, bo są wczepione do gniazdka. - Odpowiedział ochoczo
chłopczyk, dumny, że mógł się pochwalić odrobiną wiedzy.
- Dokładnie! - Zaśmiałam się przyjaźnie. - Tylko to nie
wszystko. Zdradzę ci teraz sekret. Chcesz? - Zniżyłam głos do szeptu, żeby oddać
tajność i wagę informacji.
Malec
pokiwał ochoczo głową i popatrzył na mnie wyczekująco swoimi wielkimi szczerymi
oczami.
- W każdej lampce jest zamknięty kawałek duszy jednego
człowieka. Jeśli po podłączeniu lampka świeci, to oznacza, że właściciel danego
kawałka jest dobry. Jednak jeśli nie świeci pomimo podłączenia oznacza to, że
ta osoba zrobiła coś złego. Mówiąc inaczej była niegrzeczna. Rozumiesz? -
Skończyłam z uśmiechem.
Chłopczyk
zaczął nad czymś głęboko rozmyślać, nie
tracąc oczywiście kontaktu wzrokowego z wypaloną lampką. Po paru chwilach
zwrócił się znowu w moją stronę.
- A skąd wiadomo do kogo należy wypalona lampka i jak można
naprawić zgaszoną duszę?
- A wiesz, że to wcale nie jest trudne? Wystarczy się
zastanowić, czy w ostatnim czasie było się grzecznym. Kiedy już to zrobimy
musimy się pomodlić do Bozi. I nie chodzi mi tu o recytowanie "Ojcze
Nasz" czy innej modlitwy. Wystarczy prawdziwa szczera rozmowa. Trochę jak
z najlepszym przyjacielem. Trzeba mu wyznać wszystko co zrobiliśmy źle,
szczerze przeprosić i obiecać poprawę. Potem poprosić o wybaczenie dla tych
wszystkich, którzy byli niegrzeczni. Na koniec wymieniamy żarówkę, żeby nasz
kawałek duszy miał nowy czysty dom i tyle.
- Co zrobić jeśli to nie wystarczy? Przecież nowa żarówka
może nie zaświecić.
- To zawsze działa. A wiesz czemu? - Spytałam, przyglądając
się jak pracują trybiki w głowie tego malca. Kiedy pokręcił głową przecząco, kontynuowałam. - Dzieje się tak, gdyż Bóg jest naszym najlepszym
przyjacielem, więc zawsze przebacza. Jeśli jednak lampka się dalej nie świeci
to oznacza, że dostałeś całkiem nową w innym miejscu. Czy teraz jesteś już
spokojny?
- Tak. Dziękuję, prze pani.
Kuba
uśmiechnął się do mnie najcudowniejszym uśmiechem niewinnego dziecka i pobiegł
bawić się z innymi. A ja patrzyłam jeszcze chwilę na lampki i upajałam się
ciepłem świątecznej magii dobrych uczynków.