sobota, 21 grudnia 2013

Krótko na święta



           Z okazji zbliżających się świąt wstawiam Wam krótkie opowiadanie. Do napisania go zainspirowały mnie dzieciaki z osiedlowego przedszkola. (moje kochane łobuzy <3 ) Jeśli chcecie możecie sobie puścić tą piosenkę pisałam przy niej to opowiadanie. Może dzięki niej będzie Wam się lepiej czytało?  http://www.youtube.com/watch?v=jg4sZZaf3Gg
A tak przy okazji kocham Was za to, że jesteście i czytacie moje wypociny!! <3
Wesołych Świąt i miłego czytania :3

                  
                                                            Krótko na święta

- ... i w tedy młody renifer skoczył za Mikołajem i wyciągnął go z przepaści. - Czytałam starając się oddać emocje i jednocześnie nie wybuchnąć śmiechem.
                Uwielbiałam ten moment, kiedy książka była w kulminacyjnym momencie, a twarze dzieci zastygały w napięciu. Niby nic, kolejne święta i kolejny raz czytana ta sama książka. Jednak dla przedszkolaków było to za każdym razem niesamowite przeżycie.
- ...Święta się odbyły, a młody renifer otrzymał order za odwagę. Koniec. -  Kiedy skończyłam czytać rozpoczęło się rutynowe wołanie: "Jeszcze, jeszcze". Wszystkie dzieci obskakiwały mnie dookoła i próbowały powalić na ziemię ciągnąc każde w inną stronę. Wszystkie z wyjątkiem jednego chłopca. Był to niejaki Kuba Niedzielny. Wpatrywał się on uparcie w lampki choinkowe ignorując wszystko wokół. Z trudem usadziłam dzieci z powrotem na miejscach i zwróciłam się do chłopca.
- Kubusiu, wszystko w porządku? - Spytałam z troską.
- Chyba tak. - Odparł zamyślony.
- A, dlaczego "chyba" dobrze? Skarbie, jeśli jest coś nie tak to musisz mi to zaraz powiedzieć. Dzięki temu będę mogła ci pomóc.
- Boję się o lampki na choince.
                Chłopczyk wypowiedział to zdanie z taką obawą w głosie, że nie mogłam się nie uśmiechnąć. Nie jestem okrutna. Po prostu nigdy nie mogę się nadziwić skąd u tych pociech (a zwłaszcza u Kubusia) tyle współczucia, dobra i naiwności.
- Czemu boisz się o lampki, skarbie? - Spytałam, uspokajając jednocześnie resztę rozbrykanych przedszkolaków.
- Na moich oczach zgasła jedna z lampek. Czemu to się stało? Czy teraz wszystkie zgasną?
                Musiałam się dokładniej zastanowić nad tym pytaniem. Nie będę przecież tłumaczyć pięcioletniemu dziecku praw fizyki oraz dziwnego przypadku chińskich lampek, które pomimo połączenia szeregowego nie gasną wszystkie naraz. Po chwili przemyśleń pozwoliłam dzieciom się bawić, wzięłam Kubusia na kolana i opowiedziałam mu historię podobną do tej, którą opowiadała mi zawsze babcia.
- Wiesz może czemu lampki w ogóle świecą? - Spytałam z uśmiechem.
- Tak, bo są wczepione do gniazdka. - Odpowiedział ochoczo chłopczyk, dumny, że mógł się pochwalić odrobiną wiedzy.
- Dokładnie! - Zaśmiałam się przyjaźnie. - Tylko to nie wszystko. Zdradzę ci teraz sekret. Chcesz? - Zniżyłam głos do szeptu, żeby oddać tajność i wagę informacji.
                Malec pokiwał ochoczo głową i popatrzył na mnie wyczekująco swoimi wielkimi szczerymi oczami.
- W każdej lampce jest zamknięty kawałek duszy jednego człowieka. Jeśli po podłączeniu lampka świeci, to oznacza, że właściciel danego kawałka jest dobry. Jednak jeśli nie świeci pomimo podłączenia oznacza to, że ta osoba zrobiła coś złego. Mówiąc inaczej była niegrzeczna. Rozumiesz? - Skończyłam z uśmiechem.
                Chłopczyk zaczął nad czymś głęboko rozmyślać, nie tracąc oczywiście kontaktu wzrokowego z wypaloną lampką. Po paru chwilach zwrócił się znowu w moją stronę.
- A skąd wiadomo do kogo należy wypalona lampka i jak można naprawić zgaszoną duszę?
- A wiesz, że to wcale nie jest trudne? Wystarczy się zastanowić, czy w ostatnim czasie było się grzecznym. Kiedy już to zrobimy musimy się pomodlić do Bozi. I nie chodzi mi tu o recytowanie "Ojcze Nasz" czy innej modlitwy. Wystarczy prawdziwa szczera rozmowa. Trochę jak z najlepszym przyjacielem. Trzeba mu wyznać wszystko co zrobiliśmy źle, szczerze przeprosić i obiecać poprawę. Potem poprosić o wybaczenie dla tych wszystkich, którzy byli niegrzeczni. Na koniec wymieniamy żarówkę, żeby nasz kawałek duszy miał nowy czysty dom i tyle.
- Co zrobić jeśli to nie wystarczy? Przecież nowa żarówka może nie zaświecić.
- To zawsze działa. A wiesz czemu? - Spytałam, przyglądając się jak pracują trybiki w głowie tego malca. Kiedy pokręcił głową przecząco, kontynuowałam. - Dzieje się tak, gdyż Bóg jest naszym najlepszym przyjacielem, więc zawsze przebacza. Jeśli jednak lampka się dalej nie świeci to oznacza, że dostałeś całkiem nową w innym miejscu. Czy teraz jesteś już spokojny?
- Tak. Dziękuję, prze pani.
                Kuba uśmiechnął się do mnie najcudowniejszym uśmiechem niewinnego dziecka i pobiegł bawić się z innymi. A ja patrzyłam jeszcze chwilę na lampki i upajałam się ciepłem świątecznej magii dobrych uczynków.