niedziela, 24 listopada 2013

"Marzyciele" cz.2


W końcu coś wrzucam! Mam nadzieję, że cieszycie się tak samo jak ja z tego powodu ^^. Nie jestem ostatnio w formie, ale mam nadzieję, że ta część was nie zawiedzie. Miłego czytania :D ~Agata


                                              

- Hej! Nie myśl o tym. To daleka przyszłość. Skupmy się lepiej na zadaniu. Dobrze?- Uśmiechnął się do dziewczyny.
- Dobrze. - Maja odwzajemniła uśmiech.
- Skoro mowa o zadaniu. Wyjaśnisz mi to? - Chłopak podał jej kartkę z drugiego formularza. Widniał na nim napis: "Niech on wypełni jeszcze to. Proszę. ~Maja"
- Właśnie! Zapomniałam ci podziękować. Dzięki!
- I tyle? Żadnego wytłumaczenia?- Maciek spojrzał wymownie na Śnieżkę, ale ta tylko spuściła głowę. - Ech. Masz jakiś plan prawda? I jak rozumiem mam się nie wtrącać i ci zaufać? - Maja potaknęła.- Postaraj się tylko nie przegiąć, bo nie można uszczęśliwić kogoś na siłę. Jasne?
- Wiem, wiem. - Dziewczyna zaśmiała się. Jesteś cudowny!- Ucałowała go w policzek i wybiegła rozradowana z biura.
- Teraz już wiem - mruknął Maciek.
     Zadowolony z efektu rozmowy usiadł za biurkiem i zagłębił się w analizę wypełnionych formularzy. Po czym wybrał dwóch najodpowiedniejszych członków klubu do tego zadania oraz poprosił przez mikrofon żeby ktoś mu przyniósł kanapkę.

                                                                           ***

   Kaśka była wściekła. Najpierw złamała jej się ulubiona szminka, potem Maciek kazał jej latać za kanapką. Kiedy mu ją przyniosła, obwieścił cały w skowronkach, że ma dla niej robotę. Akurat dzisiaj! W dniu, w którym udało jej się poderwać tego słodkiego studenta z wymiany zagranicznej. Mieli iść po szkole do galerii na wystawę poświęconą wybitnym impresjonistom. Jeśli go teraz wystawi to koniec! I to wszystko przez Maćka! Nie żeby nim gardziła czy coś takiego. Uważa go za naprawdę dobrego szefa i świetnego kumpla. Rok młodszy, wysoki, z ciałem atlety, falami blond włosów oraz oczami koloru bezchmurnego nieba. Dorzucając do tego rozbrajający uśmiech i przyjacielskie usposobienie nie można się dziwić, że Maciek zasłużył na miano najpopularniejszego chłopaka w szkole. Jednak teraz Kaśka wyklinała go od najgorszych idąc szkolnym korytarzem z Kameleonem, który został również przydzielony do tego zadania. Tak naprawdę jego imię to Adrian. On także był uczniem klasy maturalnej. Był to chłopak średniego wzrostu z pewnym siebie spojrzeniem i długimi włosami. Kaśka nie znała go dobrze i nie przeszkadzało jej to. Zwłaszcza, gdy zauważyła jak pożądliwie na nią patrzy. W końcu nie wytrzymała i przerwała milczenie.
- Wiesz chociaż jak on wygląda?- Spytała opryskliwie.
   Adriana zaskoczył jej ton, ale odpowiedział spokojnie.
- Tak. To drobny chłopak ukryty pod ogromną bluzą.
- A może jakieś znaki szczególne?- Dziewczyna prawie warknęła na Bogu ducha winnego chłopaka.
- Niestety tylko to... ale Maciek powiedział, że na pewno rzuci ci się w oczy. Zwłaszcza dzisiaj. Cokolwiek to oznacza. - Adrian ostrożnie dobierał słowa zastanawiając się jednocześnie co zrobił nie tak.
- Genialnie. - Warknęła Kaśka.
  Szli przez pewien czas w milczeniu, ale w pewnym momencie Adrian się zatrzymał.
- Hej! Powiesz mi co ja ci takiego zrobiłem?- Spytał.
- Cały dzisiejszy dzień to porażka, ale wiesz co? Nie ułatwiasz mi go gapiąc się na mnie jak na mięso!- Kaśka wybuchła, ale poczuła się od tego trochę lepiej.
  Chłopak patrzył na nią nieco osłupiały, ale zaraz się otrząsnął.
- Wybacz, ale ja zawsze patrzę tak na piękne kobiety. Jednak jeśli cię to uraziło, zechciej przyjąć moje przeprosiny. - Schylił przed nią głowę i lekko się skłonił. Tak jak w starych filmach.
- Faktycznie jesteś Kameleonem. - Uśmiechnęła się lekko. - Z każdej sytuacji potrafisz wybrnąć prawda?
- Zauważyłaś?- Chłopak nie krył zdziwienia. - Normalnie ludzie widzą we mnie tylko bogatego chłoptasia.
- Też siedzę w tym interesie, więc wiem to i owo. Czekaj, czy ty powiedziałeś "chłoptasia"?- Kaśka zdusiła śmiech.
- Śmieszy cię wyraz "chłoptaś"?
- Nie, wcale. - Dziewczyna parsknęła cicho.
- Chodźmy już lepiej. - Odparł, zadowolony z poprawy humoru Kaśki.
   Kiedy dotarli na miejsce mieli jeszcze piętnaście minut, więc rozmawiali o wszystkim i o niczym, aż dotarli do tematu zlecenia.
- Tak właściwie to trochę dziwne zadanie. Nie uważasz?
- Czemu? Klient wypełnił formularz A1, a to rutynowa robota.
- Adrian, wiem, ale niosłam Maćkowi kanapkę i zauważyłam, że wysyłał Mai formularz A2 podpisany przez tego samego klienta. - Dziewczyna zaczęła bawić się kosmykiem włosów w zamyśleniu.
- Jak tak o tym mówisz, to przypomniało mi się, że Klaudia, jedna z trzech obserwujących dzisiejsze zlecenie rozmawiała z Martą Guzik o tym, iż Maja kombinowała coś przy formularzach.
- Wszytko fajnie, ale po co Mai formularz: "Chcę przyjaciela"? Ma przecież swoje zadanie.
  Kiedy tylko Kaśka skończyła mówić rozległ się dzwonek.

                                                                ***

    Bogusław nie mógł uwierzyć. Przed jego klasą stało dwóch członków "Marzycieli". I to nie byle kto! Maturzyści! W dodatku sławny Adrian (Kameleon) Borowski oraz piękna Kaśka Młynnik. Oboje patrzyli na niego wyczekująco, ale on był jak skamieniały. W końcu jednak otrząsnął się z szoku. Wrócili razem do domu. Droga minęła w całkowitej ciszy, lecz kiedy przekroczyli próg domu do ich uszu doleciało wesołe wołanie.
- Bakusiu, to ty?
- Tak mamo! Są ze mną znajomi! Będziemy w pokoju!- Odkrzyknął chłopak.
- Znajomi?! To wspaniale! Mówiłam, że jak będziesz bardziej otwarty to znajdziesz przyjaciół. - Mama Bogusława po tych słowach wyszła do przedpokoju. - To może ja wam herbatki i ciastek przyniosę, co?
   Chłopak już chciał odpowiedzieć, ale Kaśka go uprzedziła.
- Bardzo dziękujemy, ale będziemy się uczyć i jedyne czego potrzebujemy to cisza i spokój. - Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
- Dobrze, to idźcie się uczyć. - Kobieta roześmiała się przyjacielsko. - Aha i Bakusiu, nie wychodźcie nigdzie, bo po siostrę zaraz jadę.
  Kiedy weszli do pokoju, rozejrzeli się, po czym usiedli razem na łóżku.
- Przejdźmy do rzeczy. - Zaczęła Kaśka. - Wypełniłeś formularz, więc znasz zasady, prawda?
- Tak. Pisało w nim, że za spełnienie życzenia jestem wam winny przysługę i niezależnie od jej rodzaju muszę ją wykonać. Chociaż jeśli będę niezadowolony z efektu oraz będzie się dało udowodnić, że to wasza wina, to jestem zwolniony z przysługi. Było też coś o bezwzględnym posłuszeństwie wobec was. Aha! Muszę też zachować dyskrecję inaczej wyciągniecie konsekwencje. - Dokończył, wpatrując się w podłogę.
- Zgadza się, lecz to ostatnie dotyczy jedynie naszych metod, więc nie masz się o co martwić. Dobra, skoro znasz zasady to wtajemniczymy cię w nasz plan. - Kaśka odchrząknęła dając do zrozumienia Kameleonowi, iż to on teraz mówi.
- Twoja sprawa podchodzi pod standardową procedurę. Otrzymałeś stylistkę, czyli Kaśkę i pomocnika, mnie. Rola stylisty ogranicza się do zmiany twojego wyglądy zewnętrznego. Ja natomiast przez najbliższe dni będę twoim cieniem. Nauczę cię jak należy rozmawiać oraz zachowywać się wśród ludzi popularnych. Jakieś pytania?
- Tylko jedno. Kiedy zaczynamy?
    "Marzyciele" spojrzeli na siebie porozumiewawczo i odpowiedzieli zgodnie.
- Teraz.

cdn.?


No właśnie! Jeśli spodobała wam się ta historia to napiszcie w komentarzu czy chcecie kolejną część. A co do "Pamiętnika Wybawicieli" to też wszystko zależ od was. Piszcie w komentarzach co kontynuować a co nie ;) A może chcecie oba? Piszcie!~Agata